niedziela, 17 lutego 2013

Gdańsk welcomes!

Po wyczerpującej sesji przyszedł czas na wypoczynek..i jak co roku to bywa chociażby nie wiem co się działo musiałam wyjechać, aby ostudzić mój 'przegrzany' mózg nauką ;). W polską tradycję wpisane jest już chyba, że zimą wypoczywamy w górach. W sumie to nie ma w tym nic dziwnego, bo góry w zimie są przepiękne, a poza tym tylko o tej porze roku można wyszaleć się na nartach, snowboardzie i wszelakich zimowych sportach. I dlatego właśnie między innymi w tym roku nie wyjechałam w góry tylko nad morze. Wiem, wydaje się mało rozsądne gdy za oknem wieje i na szybkie nadejście wiosny się nie zapowiada. Mimo to, znalazłam wiele plusów wyjazdu nad nasze polskie morze. Po pierwsze, kto z was widział morze zimą? Oczywiście nie liczę tych, którzy mają je na co dzień (szczerze im zazdroszczę). Na pewno znajdą się i tacy, którzy mieli tę okazję, ale trzeba przyznać, że to dość nietypowe. Kolejny plus to brak tłumów. Latem Bałtyk odwiedza tak dużo ludzi, że marzenie samotnego spaceru brzegiem morza wydaje się mało realne. Następna zaleta jest taka, że nad morzem jest cieplej zimą w porównaniu do każdego innego miasta Polski. Zdziwiło mnie, że tym razem wiatr nie urywał mi głowy gdy chodziłam po plaży, a latem czasami to się zdarzało. Przy brzegu można było spotkać przeważnie emerytki, które pokazały mi jak szukać bursztynów i nawet udało mi się kilka wyszperać z piasku :).
I kolejny raz moja stara zasada dotycząca podróżowania się sprawdziła. Nie ważne gdzie, nie ważne czym, nie ważne na jak długo zawsze warto :)

 Widok ok. 15 dzikich kotów (niestety nie widać tu całej gromady) karmionych przez starszych dziadków wzbudził moje wielkie zainteresowanie jako szalonej maniaczce kotów. Na początku wydawało mi się, że dwoi i troi mi się w oczach i że tyle kotów na raz w jednym miejscu to rzecz nie możliwa, a jednak była możliwa :). Mieszkańcy tak o nie dbają, że wcale nie wyglądają na niedożywione, rzekłabym nawet, że maja sporą nadwagę :)