niedziela, 25 listopada 2012

My perfect cat sweatshir ♥


 Sportowy styl chyba nigdy do mnie nie przemawiał. Ostatni raz bluzę z kapturem kupiłam sobie chyba w podstawówce czy gimnazjum, chociaż nawet wtedy  wyglądała ona bardziej dziewczęco niż sportowo. Nie wiem czy to dobrze czy źle, że nie chodzę w adidasach, luźnych bluzach, a dresowe spodnie zakładam tylko do sprzątania (chyba nie ma wygodniejszych spodni do chodzenia ‘po domu’)  i szczerze mówiąc nie mam zamiaru się nad tym zastanawiać :). Lubię ubrania dziewczęce i kobiece, takie w których w 100% czuję się kobietą. To poczucie kobiecości zawsze dają mi sukienki czy spódnice, bo przecież  łatwo można sobie wyobrazić mężczyznę w dresie, za to w sukience już zdecydowanie mniej ;). Tak więc może tu akurat tkwi odpowiedź dlaczego styl sportowca nie jest dla mnie, a zarazem wyjaśnia dlaczego znalazłam sobie w nim upodobanie będąc w gimnazjum, gdy mój  umysł czuł się bardziej dziewczynką niż kobietą i często miał skłonności do buntu.
Gdyby ktoś kazał zrobić mi listę najbardziej pożądanych przeze mnie ubrań, bluza znalazłaby się pewnie na szarym końcu ( o ile w ogóle znalazłaby się na tej liście)..tak byłoby zapewne do tej pory gdym całkowicie przypadkiem nie znalazła tej o to cudownej bluzy z motywem kociej twarzy, puszystym kapturem i słodkimi uszami! Chyba dawno nie byłam, aż tak zadowolona z nieplanowanego zakupu, bo nie dość, że jest bardzo wygodna i ciepła, to niezwykle urocza, a na jesienno-zimowe wieczory będzie idealna :)

bluza- New Look, jeansy- New Look, Torba- New Yorker, kurtka-sh, buty- no name


wtorek, 13 listopada 2012

The sun is the most important...


 Ostatnie dni nie należały do najprzyjemniejszych, i z tego głównie powodu dawno mnie tu nie było. Pogoda, chyba najgorsza jaka może być jesienią, czyli: deszcz, chmury, wiatr i zimno sprawia, że człowiek najlepiej nie wychodziłby z domu, a co dopiero chodził na uczelnię, gdy tam wszystko załamuje zamiast cieszyć, że coraz bliżej końca i pisania pracy inżynierskiej. I chociaż należę do tej grupy ludzi, która zazwyczaj przejmuje się wszystkim na zapas i panikuje, zanim dobrze upewni się, że jest powód do paniki to nigdy się nie poddaję i rzadko można zobaczyć mnie smutną, to ostatnio mam naprawdę wszystkiego dosyć.
Całe szczęście weekend doładował moje akumulatory przepięknym słońcem i chwilami pełnego relaksu, bo sobota minęła mi naprawdę przyjemnie! Piekłam sobie muffinki, potem byłam na musicalu teatru Buffo, mojej ulubionej kawie, a na koniec na szalonych zakupach tuż przed zamknięciem Galerii :). Niedziela zaskoczyła niesamowitym ciepłem i słoneczkiem wiec nałaziłam się za wszystkie czasy i jak wróciłam do domu, usiadłam na łóżku to naprawdę czułam, że siedzę :) (szczególnie gdy ruch w Warszawie zablokowany jest z powodu przemarszów na Dzień Niepodległości i do metra trzeba dojść na piechotę)

 

kurtka-New Look,sweter-sh, szalik-sh, naszyjnik-Rossman, spodnie-Bershka, buty-H&M