niedziela, 21 października 2012

Autumn, red cats and squirrels


Całkowicie pochłonięta  rokiem akademickim, czuję już pierwsze nie wyspanie i zmęczenie, które gromadziło się już od tygodni, aż w końcu przyszedł taki stan, że zasypiam wszędzie na siedząco :P. Ale to już tylko tydzień i.. upragniony świąteczny wypoczynek, w moim przypadku, aż tygodniowy, bo w środę nie mam zajęć, a w poniedziałek i wtorek same wykłady więc postanowiłam je sobie odpuścić, a tym samym wydłużyć  siedleckie leniuchowanie :).Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.. chyba nie ma trafniejszego stwierdzenia. Dom jest miejscem, w którym nie myślę o wszystkim tym, co siedzi w mojej głowie, gdy jestem w Warszawie, jest prawdziwym odpoczynkiem zarówno dla duszy jak i ciała, cofnięciem pamięcią w czasy beztroskości i dzieciństwa. Zawsze przypominają mi się te słynne niedziele gdzie wszyscy oglądaliśmy familjadę przy obiedzie, a potem „Na dobre i na złe” :). Najradośniejszy dom, to rodzina w komplecie…zdecydowanie tak.





A na zdjęciach dziś mój najukochańszy zwierzyniec czyli.. rudy kot i ruda wiewióra :D..


 Przechodząc ulicą przez chwilę myślałam, że kot leżący na wystawie nie jest prawdziwy, jednak gdy podeszłam bliżej i zobaczyłam jak się rusza niemal oszalałam z zachwytu i radości.. i jeszcze ten podpis na szybie.. cała moja miłość do kotów (szczególnie rudych) po prostu eksplodowała! :) Dawno nie widziałam tak uroczego obrazka ‘ na żywo’ :)